Kto do Ciebie przyjedzie
Nie zlecamy roboty podwykonawcy z ogłoszenia. Osoba, z którą rozmawiasz przez telefon, jest tą samą osobą, która potem stoi na Twoim poddaszu. Przy firmie tej wielkości to nie slogan, tylko po prostu sposób, w jaki to działa.
Pracujemy własnym agregatem i własnym sprzętem, w środkach ochrony osobistej. Ekipa jeździ na szkolenia, bo piana nie wybacza improwizacji - źle dobrana grubość albo natrysk na złe podłoże to problem, który wychodzi dopiero po sezonie.
Sprawdzamy własną robotę
Po zakończeniu prac robimy zdjęcie kamerą termowizyjną i pokazujemy je klientowi, zanim wystawimy fakturę. Do tego test szczelności izolacji. Sprawdziliśmy osiem firm konkurencyjnych z okolicy i żadna z nich nie ma tego w standardzie.
Sens nie brzmi „mamy kamerę”, tylko „sprawdzamy, czy nam wyszło”. Ryzyko, że coś zostało niedorobione, bierzemy na siebie.
Czego o sobie nie napiszemy
Nie podajemy liczby wykonanych realizacji, bo nikt ich rzetelnie nie liczył i wolimy nie zmyślać. Nie chwalimy się certyfikatami bez nazw. Mamy 26 opinii na Google przy średniej 4,8 - to mniej niż największa firma w okolicy i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Wolimy, żeby zgadzało się to, co tu stoi.