Jak wygląda taka robota
Zaczynamy od podłoża. Powierzchnia musi być czysta, sucha i odtłuszczona - piana nie przyklei się do kurzu ani do mokrego drewna. Czasem trzeba wcześniej zamontować profile albo panele, na których piana się oprze.
Potem natrysk. Agregat stoi na dole albo w busie, wąż idzie na poddasze, a ekipa pracuje w kombinezonach i maskach z podawanym powietrzem. Piana nakładana jest warstwami, sama rośnie i domyka przestrzeń między krokwiami. Po zakończeniu wietrzymy budynek i robimy test szczelności izolacji.
Co trzeba przygotować
- Opróżnić poddasze na tyle, żeby dało się swobodnie chodzić i sięgnąć do wszystkich skosów.
- Zabezpieczyć okna dachowe i wszystko, czego nie chcesz mieć w pianie - my zaklejamy, ale mniej rzeczy to szybsza robota.
- Dostęp do prądu. Agregat musi mieć z czego pracować.
- Sprawdzony dach. Jeśli gdzieś przecieka, najpierw dach, potem piana. Natrysk na zawilgocone podłoże to wyrzucone pieniądze.
Kiedy powiemy „nie”
Nie natryskujemy na mokre podłoże ani pod nieszczelnym dachem. Nie dlatego, że nie chcemy zarobić, tylko dlatego, że taka izolacja nie zadziała, a po roku wrócisz do nas z pretensjami - słusznie. Na pomiarze widzimy, czy jest sens, i mówimy to od razu.