Skraplanie na suficie

Zimą w oborze jest ciepło i wilgotno, a dach jest zimny. Para dochodzi do zimnej blachy, skrapla się i kapie. Ocieplenie od spodu podnosi temperaturę powierzchni na tyle, że para nie ma się na czym wykroplić.
To jest najczęstszy powód, dla którego dzwonią do nas gospodarze - nie rachunek za ogrzewanie, tylko woda lecąca na stanowiska i rdzewiejąca konstrukcja.
Latem działa w drugą stronę
Nieocieplona blacha w lipcu robi z budynku piekarnik. Warstwa piany hamuje nagrzewanie się przegrody, więc temperatura w środku nie skacze tak gwałtownie za każdym razem, kiedy wyjdzie słońce.
Ta sama warstwa pracuje więc przez cały rok: zimą trzyma ciepło i zdejmuje problem skraplania, latem zdejmuje przegrzewanie.
Co z gryzoniami
Klasyczne ocieplenia z maty mają jedną wspólną wadę: między materiałem a przegrodą zostaje pustka, a pustka w budynku gospodarczym zawsze znajdzie lokatora. Natrysk przykleja się do podłoża na całej powierzchni, więc nie ma korytarza ani miejsca na gniazdo.
Jak pracujemy przy zwierzętach
Natrysk wymaga, żeby w strefie pracy nikogo nie było - ani ludzi bez ochrony, ani zwierząt. Zwykle da się to rozłożyć na sekcje i przechodzić przez budynek etapami, zamiast wygradzać wszystko naraz. To trzeba ustalić na pomiarze, bo każde gospodarstwo wygląda inaczej.
Po pracach budynek wietrzymy i dopiero wtedy nadaje się do użytku.
Dlaczego natrysk, a nie mata pod blachą

Mata podwieszona pod poszyciem zostawia pod sobą przestrzeń, a w tej przestrzeni krąży powietrze. Ciepłe i wilgotne od dołu, zimne od strony blachy - czyli dokładnie ten układ, w którym para wodna ma gdzie się wykroplić, tyle że teraz robi to w niewidocznym miejscu.
Natrysk przykleja się do poszycia bez spoin i bez pustki pod spodem. Nie ma gdzie krążyć powietrzu, więc nie ma gdzie się skraplać. To jest ta sama zaleta, która wyklucza gniazda gryzoni - jedno wynika z drugiego.
Co przygotować przed przyjazdem
- Sekcja do zwolnienia - ustalona wcześniej, żeby ekipa nie czekała na miejscu.
- Prądu nie musisz podstawiać. Przyjeżdżamy z własnym agregatem prądotwórczym.
- Sprawdzony dach. Jeśli gdzieś przecieka, najpierw poszycie, potem piana. Na mokrą blachę nie natryskujemy.
- Dojazd dla busa pod budynek - wąż ma swoją długość.
Uczciwie o konkurencji
Rolnictwo to akurat ten kawałek rynku, w którym pracuje w okolicy kilka firm i nie udajemy, że jesteśmy jedyni. Tym, czego u innych nie znaleźliśmy, jest sprawdzenie własnej roboty kamerą termowizyjną po zakończeniu prac. U nas to standard, nie dopłata.
W budynku inwentarskim ma to konkretne znaczenie: zimne miejsce, którego nikt nie sprawdził, to dokładnie ten punkt, w którym za rok znowu zacznie kapać.

